Minimalizm i tradycja, czyli jak zaaranżować wnętrze i nie zwariować

Pojedynek między minimalizmem a tradycyjnym stylem toczy się od zawsze i zapewne nigdy nie zostanie rozstrzygnięty. Można go podsumować jednym, prostym zdaniem: o gustach się nie dyskutuje. Ile ludzi, tyle różnych wizji. Problem pojawia się wtedy, kiedy nie wie się, która wersja wnętrza będzie lepsza, bardziej praktyczna i  – po prostu – ładniejsza.

Chłodny minimalizm…

Tyle się mówi o tym, że im mniej, tym lepiej, choć wiadomo, że nie zawsze się to sprawdza. A jak jest w przypadku aranżacji wnętrz? Dla wielu ograniczenie ilości rzeczy jest kluczem do tego, by cieszyć się spokojem, większą ilością czasu, oszczędnością i komfortem. Mniej rzeczy oznacza mniej sprzątania, a więc więcej czasu na przyjemności oraz więcej pustej przestrzeni, która „oddycha”, nie zbiera kurzu, nie ogranicza swobody tak ruchów, jak i przepływu – można powiedzieć – energii. Słowem – wraz ze zmniejszeniem ilości rzeczy, zwiększa się komfort mieszkania. Dotyczy to także garderoby – podobno elegancja mieści się w małej szafie i wiele kobiet doskonale radzi sobie z małą ilością, ale sprawdzonych, uniwersalnych zestawów ubrań. Tym samym też potrzeba mniej mebli na przechowywanie. Minimalizm ma także związek z ekonomią – kupuje się mniej rzeczy, ergo więcej na tym oszczędza. Wymaga to jednak zmiany nie tyle aranżacji, co myślenia, zmiany chęci posiadania w dokładną analizę tego, co jest potrzebne i zaopatrywanie się tylko w niezbędne – a jakże – minimum. Wreszcie – dla wielu minimalizm to nic innego, jak praktyczne podejście do życia – posiadanie tylko tego, co niezbędne, radość z tego, co się ma, a nie ciągłe pragnienie tego, co mogłoby się mieć. To przejrzystość struktur, materiałów i  kolorów, swego rodzaju uniwersalność, która pozostawia miejsce nie na materializm, a na intelektualizm. Do minimalistycznych wnętrz może wejść każdy, by wypełnić je sobą.

I tutaj pojawiają się głosy antagonistów – laboratorium, zimne, katalogowe wnętrze, nijakość, brak życia. Wystarczy prześledzić media społecznościowe i grupy zrzeszające miłośników ciekawych aranżacji. Pojawiają się różne pomysły i rozwiązania, a do tego zdjęcia – by się pochwalić, kogoś zainspirować. Przy minimalistycznych wnętrzach widać zarówno pozytywne, jak i negatywne opinie, opatrzone właśnie takimi, jak powyżej, zwrotami. Jakie są najczęstsze zarzuty wobec minimalizmu? Że prezentuje styl dobry do fotografii, ale nie do życia, że wnętrza wyglądają na martwe i zimne niczym sale szpitalne, że wyglądają, jakby nikt w nich nie mieszkał. Z kolei obrońcy stylu mówią – jest wszystko, czego potrzeba, rzeczy są pochowane, dzięki czemu jest więcej miejsca i czyściej, po co mi zbieracze kurzu. I trzeba przyznać, że… obie strony mają swoje racje.

… czy tradycyjna aranżacja?

Odwrotnością minimalizmu jest nie tyle maksymalizm, co swego rodzaju tradycyjny styl. Oto do wnętrza wchodzi życie, z całym jego bagażem – pracą, hobby, dziećmi, zwierzętami, codziennym gotowaniem i sprzątaniem. Słowem – normalność i zwykłość. Nie oznacza to, że w minimalistycznych wnętrzach tego nie ma, jednak – jak zostało wspomniane – nie jest to aż tak widoczne. We wnętrzach będących opozycją dla minimalizmu, widać przestrzeń dla kolorów, pełną życia, wyrażająca każdy jego aspekt. W jaki sposób? Poprzez rzeczy. W takim stylu jest miejsce na wszystko – dekoracje i książki, większą ilość mebli, słoiczki, buteleczki i akcesoria w kuchni. Pojawiają się różne tworzywa, struktury i materiały, wszystko, co daje poczucie wygody, komfortu i przyjemności, ociepla wnętrze, w którym wszystko jest pod ręką i wszystko ma jakiś cel. To przestrzeń dla kwiatów, dywanów i zasłon, to maksymalne wypełnienie wnętrza sobą,  nie odmawianie mu niczego i pełna świadomość tego, co się z tym wiąże – koniecznością częstszego sprzątania, może ilością miejsca i w końcu – z nie zawsze pochlebnymi opiniami tych, którzy poczują się przytłoczeni, którzy każdą zbędną rzecz nazywają „durnostojką” lub łapaczem kurzu, tych, którzy nie potrafiliby się skupić otoczeni taką ilością rzeczy i którzy widzą w niej chaos, brud i bezsens. Są też tacy, którzy mówią wprost – tutaj widać, że ktoś mieszka i żyje, jest „jakiś”, nie podąża ślepo za modą i jest praktyczny.

Łatwo daje się wskazać zarówno zalety, jak i wady obu stylów. A czy jest jakiś sposób, by je połączyć? Skąd wiedzieć, w którym stylu będzie się czuło bardziej komfortowo, czy lepiej podążać za minimalizmem, w myśl zachowania czystości tak miejsca, jak i atmosfery, czy też postawić na aranżację,  która nie stawia żadnych ograniczeń? Cóż, zapewne wiele zależy od tego, w jaki sposób mieszkało się dotychczas, od sposobu i stylu życia. Jednak tworząc własną, nową przestrzeń, bardzo często podejmuje się ryzyko zmian, wyciąga ręce „ku nowemu”, czasem z całą pewnością, a czasem na próbę. Nic więc nie stoi na przeszkodzie, by spróbować zarówno minimalistycznej, jak i aranżacji w wersji maks lub też… połączyć oba style, jeśli żaden z nich nie wydaje się idealny.

Aranżacja wnętrz – jaki styl wybrać?

Najlepiej zachować zasadę złotego środka lub też wykorzystać takie rozwiązania, które nie będą nakazywały ograniczenia ilości rzeczy, ale też nie zagracą – mówiąc wprost – pomieszczenia. Należy zacząć już na etapie dobierania kolorów ścian. Jeśli chce się uniknąć bieli i porównań do sterylnych, laboratoryjnych wnętrz, a z drugiej strony nie chce się przesadzić z kolorami – warto wybrać jedną ścianę danego pokoju, którą zrobi się kolorową (malując bądź przyklejając wzorzystą tapetę), a na reszcie pozostawić jasne, neutralne kolory w pastelowych odcieniach. Dużą rolę odgrywają także meble. Bardzo ważne jest zarówno tworzywo, jak i styl, który prezentują. Przytulności dodadzą te wykonane z naturalnego drewna. Znaczenie ma także kolor – biały będzie potęgował wrażenie czystości i elegancji, z kolei kolorami można się nieco pobawić i ocieplić wnętrze. Warto unikać wysokich połysków – to one tworzą sztuczny, surowy klimat.

Bardzo dobrym rozwiązaniem są meble w stylu skandynawskim – doskonale łączą nowoczesność i minimalizm z naturalnością i nutką szaleństwa, co dobrze prezentuje na przykład fotel uszak. Często stanowią połączenie różnych tworzyw, np. drewna z metalem, nie boją się także kolorów – królują szarości, granaty czy odcienie camel. Także rodzaj mebli ma znaczenie, choć trzeba przyznać, że niemal wszystkie można znaleźć zarówno w minimalistycznym, na wskroś nowoczesnym, jak i nieco bardziej tradycyjnym stylu. Zarówno minimalizm, jak i nieco bardziej przytulny klimat można osiągnąć z meblami systemowymi, które można dowolnie ustawiać, a które tworzą zgraną całość. By nadać wnętrzu ciepła – warto stawiać na meble tapicerowane – fotel czy przestronna kanapa będą wyglądały nie tylko ciepło i przytulnie, ale także będą bardzo praktyczne i wygodne. One także mogą mieć styl skandynawski, który doda nieco lekkości, np. w formie cienkich, drewnianych nóżek.

Jak stworzyć wnętrze z charakterem?

Chcąc połączyć minimalizm z  – nazwijmy to – urokiem, dalekim od wnętrz porównywanych do surowych, zimnych laboratoriów, warto pamiętać o kilku zasadach, które w prosty, ale znaczący sposób zmienią klimat wnętrza:

  • Dekoracja okien: coraz częściej zauważa się odejście od tradycyjnych firan czy zasłon, co dla wielu jest   nie do przeskoczenia. Jeśli więc pragnie się  mieć „coś” w oknie, warto postawić na zasłony  – tutaj dowolność kolorów i materiałów – a zamiast firan zastosować np. rolety dzień-noc lub inne. Zasłony będą służyły za dekorację, która ociepli wnętrze, z kolei rolety będą pełniły funkcję praktyczną.
  • Ilość rzeczy: jeśli lubi się figurki, zbiera pamiątki z różnych miejsc czy jest się miłośnikiem książek i lubi się patrzeć na wszystkie swoje skarby – wcale nie trzeba się ich  pozbywać, by „oczyścić” wnętrze. Warto jednak zastanowić się nad dedykowanymi półkami – regale lub witrynie na książki czy figurki -, zamiast rozstawiać drobne rzeczy we wszystkich możliwych miejscach. Dzięki temu uniknie się efektu zagracenia, a zarazem zachowa wszystko to, co chce się mieć. Z kolei jeśli faktycznie posiadamy rzeczy, które niekonieczne muszą stać na widoku, warto pomyśleć o pochowaniu ich w estetyczne pudełka, które można schować do szafy lub też ustawić na regale.
  • Kuchnia: w kuchni najłatwiej o chaos i zbyt dużą ilość rzeczy na blacie. Dlatego warto przyjąć zasadę, ze szafek nigdy za wiele – im więcej mebli, tym więcej możliwości schowania przedmiotów i artykułów, których nie potrzeba przy każdej czynności. Jednak należy pamiętać o wygodzie – rzeczy, których używa się kilka razy dziennie dla wygody mogą staćw widocznych miejscach. Można zadbać o ozdobne pojemniki czy też specjalne wieszaki.
  • Dodatki: dla ocieplenia wnętrza warto postawić na dekoracyjne poduszki, które ułoży się na sofie czy fotelach lub luźno zarzucony na oparcie koc. Także dywany mają znaczenie, jeśli chce się zadbać o większą przytulność. Jeśli chodzi o stół – kolorowe podkładki także wniosą do wnętrza nieco więcej ekspresji. Warto jednak zachować umiar.
  • Kwiaty: nic tak nie ociepla wnętrza, jak żywe rośliny, nie oznacza to jednak, by od razu tworzyć „zieloną ścianę”. Kwiaty świetnie sprawdzą się w miejscach trudnych do zagospodarowania lub gdy brakuje tego „czegoś”, by stworzyć miły klimat.

Pokaż, jak mieszkasz, a powiem Ci, kim jesteś!

I tu tkwi cała prawda. Wnętrze powinno być zaaranżowane tak, by jego właściciel dobrze się w nim czuł. Nie ma sensu ograniczanie ulubionych dodatków, jeśli nie jest to zgodne z przekonaniem, ale zawsze warto także pamiętać o umiarze, kompromisie oraz… konieczności sprzątania (im więcej rzeczy, tym więcej pracy). Każdy styl ma swoje mocne i słabe strony, które warto przemyśleć.

Możesz polubić

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *